| Bartek siedział w domu przy biurku.
Ciało A przemieszcza się ze stałą prędkością v równą 40km/h po prostej p przechodząc kolejno przez punkty M i N, oddalone od siebie o 320 metrów. Ciało B znajduje się w punkcie O położonym w odległości 100 metrów od punktu M i 300 metrów od punktu N, nie leżącym na prostej p (no może czasami). Ciało A zatrzymuje się w punktach M i N na 30 sekund, dając szansę ciału B na połączenie z ciałem A.
Ciało B porusza się z v max równą 4km/h.
Do którego punktu powinno zmierzać ciało B jeśli pragnie połączyć się z ciałem A, które znajduje się obecnie 50 metrów przed punktem M?
Będąc geniuszem matematycznym za bezsens uważał Bartek rozważania na temat: do którego przystanku nie zdążę bardziej na ten jebany tramwaj?
Ale czy naprawdę nie było warto biec?
Przepiękna kobieta, w typie Bartka, szła z zakupami trasą, którą chłopak zawsze spokojnie i z dumnie zadartym nosem podążał na przystanek, a którą ona nigdy więcej pójść już nie miała. Tylko czekała na Tego, który zaprosi ją do domu na herbatę i to będzie początek czegoś wielkiego.
Bezskutecznie.
Minęła więc ze smutkiem dom, w którym przez okno ujrzała chłopaka siedzącego przy biurku, pogrążonego w myślach. Chłopaka zupełnie w jej typie.
Niestety Bartek nie mógł jej widzieć, bo widok całego świata przesłaniało mu biurko.
Miał w końcu dopiero trzy lata.
|