W tej bajce idzie o księżniczkę,
która chowa tajemniczkę.
Tajemniczka kieszeń ma,
kieszeń kota oraz psa,
rybkę złotą, srebrną szprotę,
szarą myszkę, mew łopoty.
Wszystko to w jednej szufladzie
i nic na to nie poradzę.
Nie poradzi także ona,
gramkiem prochu wypełniona.
Nafaszerowana zbroją,
udręczoną duszą moją.
Ja pochylam do niej twarz,
pytam się jej: co mi dasz?
Dam Ci serce szczerozłote,
dam odtrutkę na głupotę,
dam dorosłych dzieci słój,
a Ty będziesz tępy chuj.
Bardzo miłe, jej odpowiem,
bardzo smacznie przyprawione,
ale ja nie pytam o to,
czyje serce jest głupotą.
Pytam raczej o sen srogi,
pytam o sensowe rogi.
Pytam o jelenią paszczę,
pytam o uczucia nasze.
Pytam, no bo co mam robić?
Wiersze pisać? Rakiem chodzić?
Łapać motyle na flegmę?
Nie wiem, tego nie wiem.

Facebook-32pxTwitter-32Digg-32pxMyspace-32
panel_03panel_03panel_03panel_03panel_03panel_03panel_03panel_03panel_03panel_03panel_03